Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
262 posty 1438 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Polak. Patriota. Humanista.

Quo Vadis homine?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Im dłużej żyję, tym bardziej z każdym dniem i coraz bardziej staję się filozofem. Poniżej kilka moich “myśli nieuczesanych”... Według zasady - “Życie to: Opary Absurdu - Marazm Świata Obłoków”

Quo Vadis homine?

Im dłużej żyję, tym bardziej z każdym dniem i coraz bardziej staję się filozofem.
Poniżej kilka moich “myśli nieuczesanych”...
Według zasady - “Życie to: Opary Absurdu - Marazm Świata Obłoków”

Zawsze w moim życiu, próbowałem znaleźć i pojąć sens słów, wypowiadanych przez różnych ludzi do mnie i koło mnie; z bliska i daleka; z rozmaitych powodów czy przy okazji, czyli w związku z... czymś wiadomym - choć w gruncie rzeczy nieznanym. Dla mnie.
Bo przecież wszystkie okazje, są tworem okoliczności.
A jeżeli ich brakuje – to trzeba je wymyśleć - twórczo znaleźć.

Słowa mówione i pisane a nie powtarzane - są, przynajmniej powinny być tworem i obrazem myśli. Tym ponoć, My ludzie, różnimy się od zwierząt i wszystkich znanych nam istnień, naszego padołu. Najczęściej jednak słowa wyrażają myśli rzucone - na wiatr.
Co wcale nie oznacza są one do walki z wiatrakami.
Nie wprost przeciwnie to bój z prądem, pod prąd; znikąd - zatem - do nikąd.
Wiatry wieją; przychodzą i odchodzą. Ich pochodzenie - to przypuszczenie; materia pustka - zanika. Albo jej w ogóle nie ma, nigdy nie było – tzn. rozmyta jest - w oparach absurdów, które nazywamy energią – tworząc gdzieś tam - marazm wyobraźni – nieba, błękitów i obłoków.

Od dnia narodzin wszyscy: każdy z nas osobno, każdym dniem i każdą chwilą piszemy – historię. Własnego życia.
Niezależnie od tego czy jako datę narodzin przyjmiemy moment poczęcia czy pierwszego podziału komórek zarodka czy ostatecznie nawet... pierwszego oddechu - na zewnątrz łona matki.

Tylko jest pytanie: Po co i dla kogo? Przecież...

Życie to marginalny moment w nieskończoności wszechświata: pomiędzy Czasem Otwarcia energii materialnej (cielesnej) - do chwili transformacji istnienia - w energię rozproszoną - czyli duchową.

Życie jest skończoną wypadkową czasu; procesów i podziałów - rozmaitych energii dokonujących się w nieskończoności wszechświata. Wszystko też - jest energią funkcjonującą obrotowo w czasie, który jest miernikiem istnienia. Śmierć działa jako stoper teraźniejszości, jest momentem w którym dokonuje się transformacja powiązanych ze sobą istnień i form energii, w nieznaną nieskończoność.

Człowiek jest zorganizowaną kolonią 50 trylionów komórek, które ciągle się rodzą, potem rosną i dzielą, znowu rosną i wreszcie zanikają i obumierają. Z czasem wzrastają dysproporcje pomiędzy procesami tworzenia nowego a degeneracją obecnego istnienia, której ostatnim aktem/finałem - jest zgon. Zgon jest stanem przejściowym - rzeczywistą zamianą - dwóch form funkcjonowania energii.

Nie wierzę w życie pozagrobowe – w formie trwałej, choć nie sposób zdefiniować logikę istnienia. Chyba, że to tylko wieczna metamorfoza, rozmaitych form energii.
Jak można usystematyzować czy zrozumieć sens zjawiska ciągłej zmiany w czasie.

A może czas jest tylko złudą trwania.

Tylko bezchmurną nocą tak naprawdę widać wszechświat. W dzień promienie słońca go zasłaniają.

W młodości, która ponoć dodawała mi skrzydeł – uważałem Mickiewicza za postać wyjątkową. Był wieszczem. Takim go mianowali współcześni i potomni. Wszyscy z wyjątkiem Słowackiego.
Żył krótko i boleśnie; na dwie piątki z plusem. Pomiędzy powstaniami; epidemią gruźlicy i cholery.
Ugodziła go śmiertelnie, właśnie ta zaraza. I to na Bliskim Wschodzie. Wtedy - nam tak odległym.

Muzyka, sztuka, poezja, rozsądek i logika a nawet polityka człowieka – oparta jest na instynktach perwersji i mianownikach opresji.

Wiem, że nadchodzi mój czas – aby odejść. Nie mój wybór – tym bardziej Wola ani Ochota.
Ani też Radość – ani Wesoła.

Chociaż, według rozkładu jazdy Pana Boga i Przeznaczenia, być może mam jeszcze trochę czasu.
Brakuje tylko już atłasu.

Pomimo tego, że włosy wypadły - a to co z tyłu zostało – już dawno posiwiało.
Pomimo tego, że pompa jeszcze pracuje bezbłędnie a mózg choć czasem zapomina nie skarży się na bóle przemijania... to krew nie dopływa już wszędzie – tam gdzie trzeba - w ilości młodości.

I choć bardziej mi się chce niż mogę; I choć mniej mogę niż sobie wyobrażam albo czuję; a czuję już mniej niż widzę – to ciągle teraźniejszość jest preludium do przyszłości.

Orgazm przestał być codziennością doskonałości, zaczyna powoli opadać w kondony zwyczajności.

Iloczyn pragmatyzmu i inteligencji – w czasie - wyrównał wspólny mianownik - ilorazu impotencji.

Pozostaje pytanie: Gdzie to się wszystko toczy i po co? Jakie ma znaczenie – współistnienie.

Odpowiedź jest irytująco prosta.
Wszystko jest niczym. Nic jest wszystkim co mamy.

A została nam chwila, którą w marzeniach - nazywamy nieśmiertelnością.

Opary Absurdu – w Marazmie Świata Obłoków.

Ryszard OPARA 

KOMENTARZE

  • ???
    Jego Ulotność - Pan Opara zwykle odparowuje w nicość na długo, aby potem z nienacka (a może i z nacka) skondensować się uroczyście w formie refleksji na zimnej powierzchni Neonu. Ale tym razem te rozmyślania są niepokojąco "ostateczne" - " Wiem, że nadchodzi mój czas – aby odejść".
    Jakoś tak smutno się zrobiło czując, że coś niedobrego się dzieje i mimo różnic poglądów na wiele przyziemnych spraw, zwykły odruch każe zapytać, czy jest coś w czym mógłbym pomóc. A więc pytam, bo sam przez podobną fazę przechodziłem i również szukałem potwierdzenia swych przemyśleń u innych (nie znalazłem, bo nie było wtedy internetu takiego jak dziś). Pozdrawiam i życzę pomyślnego zakończenia tego stanu "zawieszenia". Marek
  • @Nibiru 18:07:15
    // sam przez podobną fazę przechodziłem i również szukałem potwierdzenia swych przemyśleń u innych (nie znalazłem, bo nie było wtedy internetu takiego jak dziś). Pozdrawiam i życzę pomyślnego zakończenia tego stanu "zawieszenia". //

    - Sam podobny moment przechodzę, ... niedawno zmarł mój ojciec. / Wtedy uświadamiamy sobie, że "ten stan zawieszenia" nie będzie trwał w nieskończoność. / I wtedy być może wielu zadaje sobie pytanie: Po co to trwanie w OPARACH absurdu?
  • @autor- niema rzeczy nowych pod sloncem..
    Księga Koheleta

    1 Słowa Koheleta, syna Dawida, króla w Jeruzalem.
    2 Marność nad marnościami, powiada Kohelet,
    marność nad marnościami - wszystko marność.

    ROZWAŻANIA TEORETYCZNE


    Nic nowego pod słońcem

    3 Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,
    jaki zadaje sobie pod słońcem?
    4 Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi,
    a ziemia trwa po wszystkie czasy.
    5 Słońce wschodzi i zachodzi,
    i na miejsce swoje spieszy z powrotem,
    i znowu tam wschodzi.
    6 Ku południowi ciągnąc
    i ku północy wracając,
    kolistą drogą wieje wiatr
    i znowu wraca na drogę swojego krążenia.
    7 Wszystkie rzeki płyną do morza,
    a morze wcale nie wzbiera;
    do miejsca, do którego rzeki płyną,
    zdążają one bezustannie.
    8 Mówienie jest wysiłkiem3:
    nie zdoła człowiek wyrazić [wszystkiego] słowami.
    Nie nasyci się oko patrzeniem
    ani ucho napełni słuchaniem.
    9 To, co było, jest tym, co będzie,
    a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
    więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.
    10 Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:
    «Patrz, to coś nowego» -
    to już to było w czasach,
    które były przed nami.
    11 Nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli4,
    ani też o tych, co będą kiedyś żyli,
    nie będzie wspomnienia u tych, co będą potem.

    Marność mądrości

    12 Ja, Kohelet, byłem królem nad Izraelem w Jeruzalem5.
    13 I skierowałem umysł swój ku temu,
    by zastanawiać się i badać,
    ile mądrości jest we wszystkim,
    co dzieje się pod niebem.
    To przykre zajęcie dał Bóg
    synom ludzkim, by się nim trudzili.
    14 Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem.
    A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem6.
    15 To, co krzywe, nie da się wyprostować,
    a czego nie ma, tego nie można liczyć.
    16 Tak powiedziałem sobie w sercu:
    «Oto nagromadziłem i przysporzyłem mądrości więcej
    niż wszyscy, co władali przede mną na Jeruzalem»,
    a serce me doświadczyło wiele mądrości i wiedzy.
    17 I postanowiłem sobie poznać
    mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę.
    Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem,
    18 bo w wielkiej mądrości - wiele utrapienia,
    a kto przysparza wiedzy - przysparza i cierpień.
    «« Koh 1 »»


    Marność bogactw i rozkoszy

    2
    1 Powiedziałem sobie:
    «Nuże! Doświadczę radości
    i zażyję szczęścia!»
    Lecz i to jest marność.
    2 O śmiechu powiedziałem: «Szaleństwo!»,
    a o radości: «Cóż to ona daje?»
    3 Postanowiłem w sercu swoim
    krzepić ciało moje winem -
    choć rozum miał zostać moim mądrym przewodnikiem -
    i oddać się głupocie, aż zobaczę,
    co dla ludzi jest szczęściem,
    które gotują sobie pod niebem,
    dopóki trwają dni ich życia.
    4 Dokonałem wielkich dzieł:
    zbudowałem sobie domy,
    zasadziłem sobie winnice,
    5 założyłem ogrody i parki
    i nasadziłem w nich wszelkich drzew owocowych.
    6 Urządziłem sobie zbiorniki na wodę,
    by nią nawadniać gaj bogaty w drzewa.
    7 Nabyłem niewolników i niewolnice
    i miałem niewolników urodzonych w domu.
    Posiadałem też wielkie stada bydła i owiec,
    większe niż wszyscy, co byli przede mną w Jeruzalem.
    8 Nagromadziłem też sobie srebra i złota,
    i skarby królów i krain1.
    Nabyłem śpiewaków i śpiewaczki
    oraz rozkosze synów ludzkich: kobiet wiele.
    9 I stałem się większym i możniejszym niż wszyscy,
    co byli przede mną w Jeruzalem;
    w dodatku mądrość moja mi została.
    10 Niczego też, czego oczy moje pragnęły,
    nie odmówiłem im.
    Nie wzbraniałem sercu memu żadnej radości -
    bo serce moje miało radość
    z wszelkiego mego trudu;
    a to mi było zapłatą
    za wszelki mój trud.
    11 I przyjrzałem się wszystkim dziełom,
    jakich dokonały moje ręce,
    i trudowi, jaki sobie przy tym zadałem.
    A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem!
    Z niczego nie ma pożytku pod słońcem.

    Marność dóbr zdobytych mądrością

    12 Postanowiłem
    przyjrzeć się mądrości,
    a także szaleństwu i głupocie.
    Bo czegoż jeszcze dokonać może człowiek,
    który nastąpi po królu,
    nad to, czego on już dokonał?2
    13 I zobaczyłem,
    że mądrość tak przewyższa głupotę,
    jak światło przewyższa ciemności.
    14 Mędrzec ma w głowie swojej oczy,
    a głupiec chodzi w ciemności.
    Ale poznałem tak samo,
    że ten sam los
    spotyka wszystkich.
    15 Więc powiedziałem sobie:
    «Jaki los głupca,
    taki i mój będzie.
    I po cóż więc nabyłem
    tyle mądrości?»
    Rzekłem przeto w sercu, że i to jest marność.
    16 Bo nie ma wiecznej pamięci po mędrcu
    tak samo, jak i po głupcu,
    gdyż już w najbliższych dniach
    w niepamięć idzie wszystko;
    czyż nie umiera mędrzec tak samo jak i głupiec?
    17 Toteż znienawidziłem życie,
    gdyż przykre mi były wszystkie sprawy,
    jakie się dzieją pod słońcem;
    bo wszystko marność i pogoń za wiatrem.
    18 Znienawidziłem też wszelki swój dorobek,
    jaki nabyłem z trudem pod słońcem,
    a który zostawię człowiekowi,
    co przyjdzie po mnie.
    19 A któż to wie, czy mądry on będzie, czy głupi?
    A władać on będzie całym mym dorobkiem,
    w który włożyłem trud swój i mądrość swoją pod słońcem.
    I to jest marność.
    20 Zacząłem więc ulegać zwątpieniu
    z powodu wszystkich trudów,
    jakie podjąłem pod słońcem.
    21 Jest nieraz człowiek, który w swej pracy
    odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością,
    a udział swój musi on oddać człowiekowi,
    który nie włożył w nią trudu.
    To także jest marność i wielkie zło.
    22 Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu
    i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem?
    23 Bo wszystkie dni jego są cierpieniem,
    a zajęcia jego utrapieniem.
    Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju.
    To także jest marność.

    Należy używać dóbr ziemskich jako darów Bożych

    24 Nic lepszego dla człowieka,
    niż żeby jadł i pił,
    i duszy swej pozwalał zażywać szczęścia przy swojej pracy.
    Zobaczyłem też, że z ręki Bożej to pochodzi.
    25 Bo któż może jeść, któż może używać,
    a nie być od Niego3 zależnym?
    26 Bo człowiekowi, który Mu jest miły,
    daje On mądrość i wiedzę, i radość,
    a na grzesznika wkłada trud,
    by zbierał i gromadził, i potem oddał temu,
    który się Bogu podoba4.
    To też jest marność i pogoń za wiatrem4.
    «« Koh 2 »»
  • @Ziut Polskę Zbaw 19:10:56
    Moje wyrazy wspólczucia z powodu śmierci Pana Ojca.
    Są takie momenty w życiu (mam na myśli osoby głęboko wrażliwe i świadome swego jestestwa nie tylko na poziomie "lokalnym"), po których dotychczasowa hierarchia wartości oraz perspektywa patrzenia na własną egzystencję na tym nieskończenie wielkim padole stają się jednym wielkim nieporozumieniem. Pojawia się świadomość jakby w wersji conajmniej 2.0. Trudniej wtedy żyć w tym zwariowanym świecie, gdy już widzisz jak absurd goni absurd, ale nie ma sensu tej tragifarsie przeciwstawiać się, bo znakomita większość uważa ją za normę.
  • Pan Opara chyba mocno trunkowy...
    Na filozofowanie mu się zebrało. Filozofji nikt nie zji, ale jak się jest milionerem, to można se czasami pofolgować i sypnąć banalnymi egzystencjalizmami na swym osobistem portalu.

    Nasz Pan Kapitan też tak ma, jak mu się na filozofię zbierze, to nie ma zmiłuj. Filozofuje, aż mu się flasza skończy. Zawsze potem po gitarę dwunastostrunową sięga i pieśni Wysockiego wyje no i o murach runących śpiewa oraz o czarnej kawie z chlebem. Dobrze, że takie sesje co najwyżej raz na kwartał się odbywają, ludzka cierpliwość ma wszak swe granice.
  • @Pan podporucznik 21:31:38
    Szanowny Panie Podporuczniku,

    Odpisuję od razu, żeby Pan nie pomyślał, że wytrzeźwiałem.

    Otóż - dla Pana informacji - ja piję co dzień. Kieliszek wina do kolacji.
    Czasem mi się zdarza dwa (a nawet i trzy) - ale nigdy w swoim długim już życiu nie byłem pijany. NIGDY.
    Nigdy też nie miałem kaca.

    Pisałem ten artykuł w formie refleksji - na to co się w moim życiu dzieje - na to jak oceniam rzeczywistość.
    Owszem przyznaję, że ostatnio rzadko piszę - bo doszedłem do wniosku że nie ma dla kogo.
    I tak jak napisałem - im dłużej żyję, tym mniej rozumiem ludzi - tym bardziej czuję się samotny, tym częściej widzę, że brak wokół ludzi normalnych.

    Dlatego właśnie - im dłużej żyję - tym bardziej patrzę na życie i na otaczającą rzeczywistość - filozoficznie.

    A że ludzie nie potrafią mnie zrozumieć - to już nie moja wina.

    Pozdrawiam
  • @Nibiru 18:07:15
    Szanowny Panie Marku,

    Przyznaję, że ostatnio rzadko piszę. Po prostu doszedłem do wniosku, że nie ma dla kogo. A więc po co?

    Przyglądam się wszystkiemu, co dzieje się wokół, próbuje analizować rzeczywistość, zrozumieć motywy działań ludzi wokół - i przyznaję, że coraz mniej rozumiem świat i ludzi.

    To co się dzieje w polityce - w kraju i na świecie; to co się dzieje w gospodarce, w jakiejkolwiek produkcji czy nawet to co się dzieje w szeroko pojętej kreacji sztuki - dóbr wyższych - niematerialnych.

    Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że cały świat idzie w stronę zła i zakłamania, że cały świat coraz bardziej funkcjonuje na jednym wielkim oszustwie. Różnych kategorii i wymiarów. Obecnie to sposób na życie.

    Świat, w którym ja się urodziłem, wychowałem - przestaje istnieć.
    Takie rzeczy jak uczciwość, lojalność, dobro i wiara odchodzą do historii

    Jest wiele, coraz więcej zła, kłamstwa i oszustwa wokół.
    Społeczeństwo - szczególnie w naszym kraju jest coraz bardziej - niemal skrajnie spolaryzowane. A więc - jaka przyszłość nas czeka...?

    Ja się temu przyglądam, próbuje to zrozumieć - i dlatego coraz bardziej staję się filozofem.

    Pozdrawiam serdecznie

    Ryszard Opara

    PS Codziennie zaglądam na NEon24.pl - codziennie administruje i jak widzę niektóre artykuły i komentarze - naprawdę niedobrze mi się robi.
  • @Ryszard Opara 21:47:58
    Pan to się musisz koniecznie z naszem Dowódcą poznakomić. On też zawsze płacze, że nikt go nie rozumie. Może byście we dwóch na jego daczy, w któryś sobotni wieczór tego późnego lata, wespół śliwkowego wina popróbowali? Dobre zioło też się znajdzie...
  • @Ryszard Opara 22:06:23
    Szanowny Panie Ryszardzie:
    Wszystko co Pan tak pięknie opisał chwyta za serce i wiele osób zapewne utożsamia się z takim odbiorem realiów (włączając mnie). To poczucie pewnego wyalienowania z otaczającej nas, coraz marniejszej jakości rzeczywistości, wynika z wielu przyczyn: ewolucji w pokoleniowej wizji świata, kryzysie wieku "poprodukcyjnego" i poreprodukcyjnego, oderwania od wielu wątków życia społecznego spowodowanego koniecznością skupiania się na swoich własnych problemach, atrofią kory mózgowej, która po 50tym roku życia postępuje dosyć raptownie, a która powoduje cały szereg symptomów od zatracania pamięci po problemy emocjonalne, inne problemy zdrowotne, które zniechęcają do życia "całą paszczą", itd. W Pana przypadu może też dochodzić czynnik ciągnących się za Panem mętnych oparów pomówień (a może i nie), które zapewne powodują wyczuwalny dla Pana dystans otoczenia, z wyjątkiem pewnie zgraii pochlebców, którzy ludzi zamożnych zawsze otaczają jak rój much, a którymi to, ci ludzie zamożni, zwyczajnie gardzą i słusznie. Do tych pomówień, dla higieny psychicznej oraz z szacunku do osób, które Panu ufają, lub chciałyby zaufać, należałoby się tak po ludzku publicznie odnieść. Może już Pan to uczynił, ale mi, mimo że religijnie uczestniczę w liturgiach Neonu, jakoś to chyba umknęło. Z uwagi na to że walę prosto z mostu to co akurat myślę, ominęło mnie zapewne w życiu sporo "orderów", ale zachowałem szacunek dla samego siebie i nieraz, o dziwo, ci którym "wygarnąłem" osobisty lub ukrywany przez otoczenie osąd, zdarzało się, że przychodzili po więcej tej "żółci". Piszę to z życzliwego serca i jeśli coś w moim wpisie Pana rani, to serdecznie przepraszam. Uważam, że aby osiągnąć prawdziwy progres, to najpierw należy "pospłacać stare rachunki, tym bardziej, że jest Pan osobą także publiczną.
    Pozdrawiam
    Marek
  • @Ryszard Opara 22:06:23
    Pana Neon24.pl pomaga Polakom poznać się z prawdą i niech tak trwa do końca świata i dłużej.

    Historia jest ostro zakłamywana, przez zwolenników bałaganu w wiadomym celu.

    Neon24.pl ma najmniej patriotów inaczej myślących - "Raz zdobytej władzy nigdy nie oddamy".

    Oby Polacy zrozumieli szanować uczciwość sposobem, nietolerowania trójki jak liczby parzystej, zapisanej w konstytucji.

    Bez, sprawnego systemu równowagi w instrukcji ( czy złego, zapisanego w konstytucji) Polski Silnik Demokracji nigdy nie osiągnie największej mocy.

    Na słabą demokrację, to i koza wskoczy w oparach absurdu:)
  • @Nibiru 00:10:03
    Szanowny Panie Marku,

    Dziękuję za miły, bliski mojemu sercu komentarz.
    Proszę się nie martwić - ja się naprawdę nigdy na nikogo nie obrażam.

    Jest kilka osób, którym zawdzięczam w życiu wiele, dzięki którym żyje i jestem właśnie takim jak jestem.
    Nauczyli mnie oni życia - nauczyli mnie myślenia indywidualnego.

    Jest dużo osób, którzy mnie (moim zdaniem oszukało, skrzywdziło).
    Niektórzy mniej - inni naprawdę bardzo - w taki czy inny sposób.
    Ja naprawdę nawet nie mam do nich żalu. Jest mi to wprost obojętne.
    Zastanawiam się tylko czasami nad motywami ich działań.
    I dochodzę do wniosku, że zrobili to oni - dla własnego dobra.
    Przynajmniej tak ONI to widzą. Czy to ich usprawiedliwia? Nie wiem...
    Ale jakie to ma znaczenie.

    Myślę, że tak jak napisałem. Jestem na tym etapie życia, że coraz bardziej staję się filozofem i do wszystkiego podchodzę ze "stoickim" spokojem.

    To wcale nie znaczy, że chcę odejść. Wprost przeciwnie.
    Kocham życie, cieszę się każdym dniem i będę walczył...

    A kiedy przyjdzie ten moment, kiedy będę musiał odejść... wzniosę oczy do nieba i powiem w duszy: szkoda, że to już...

    Pozdrawiam serdecznie

    Ryszard
  • Nie ma dla kogo pisać?
    Ano niestety, ta mała część narodu, która mogłaby być elitą jest zajęta walką o przetrwanie, praca, kredyty, zdrowie. Większości polityka nie interesuje, ani się nie znają, a zwłaszcza nie wierzą że mają jakiś wpływ. Polacy w większości są na spodzie piramidy Masłowa, stąd nie oczekujmy, że zaangażują się w walkę o Polskę. Syjoniści dobrze wiedzieli co robią, najpierw mordując nam elity w II wojnie światowej, a następnie pozbawiając pracy i robiąc z nas niewolników po 1989r.
    pozdrawiam
  • Szanowny Panie Opara
    Skąd ten sarkazm. Świat niezależnie jaki jest, jest piękny. Wszystko zależy od nas, jak my go ocenimy, a raczej postrzegamy. W każdym aspekcie życia można dostrzec pozytywy, gdy zechcemy je zobaczyć. Więc proszę wyjść ze smuty i cieszyć się ciągle życiem. Jest one tak samo wartościowe jak młodzieńca, tylko inne.

    Pisze Pan „Śmierć działa jako stoper teraźniejszości”, w wszechświecie niema czegoś takiego jak teraźniejszość.
  • Szanowny Panie Ryszardzie....
    Niech pan pslucha.....Czlowieka, ktory tez nad tym rozmyslal w swoim Czasie...

    https://www.youtube.com/watch?v=wcO-YZyK86M

    Nie znamy szczegolow PLANU..ale jestesmy jego czescia....w swoim czasie..

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930